Historia za obrazem żołnierza karmiącego małego kociaka

Historia za obrazem żołnierza karmiącego małego kociaka

3.09.2021, 16:51:55
Historia za obrazem żołnierza karmiącego małego kociaka podczas wojny koreańskiej, 1952 r. w środku wojny koreańskiej ta kotka została sierotą. Na szczęście trafiła w ręce sierżanta piechoty morskiej Franka Praytora. Adoptował dwutygodniowego kociaka i nadał jej imię „Miss Hap”, ponieważ, jak wyjaśnił, „urodziła się w złym miejscu o złym czasie”. Istnieje przeciwstawienie żołnierza i człowieka. Jest ubrany na wojnę, ale nie stracił zdolności do opieki nad innym żywym stworzeniem. Krążyły, że panna Hap została zabita przez ostrzał moździerzowy w pobliżu Bunker Hill. To nie była prawda. W 2009 roku w artykule w The Graybeards Siergeant Praytor stwierdził, że matka została zastrzelona przez żołnierza piechoty morskiej z powodu jej krzyku. Ponieważ spowodowałoby to negatywne reakcje, rozgłos korpusu opowiadał zamiast tego historię ostrzału moździerzowego. Panna Hap była jednym z dwóch osieroconych kociąt. Zaopiekował się nią sierżant Praytor, a drugą oddano innemu mężczyźnie, który przewrócił się we śnie i przypadkowo go zabił. Powyższe zdjęcie wykonał sierżant sztabowy Martin Riley. Sierżant Praytor karmił pannę Hap lekko rozwodnionym mlekiem w puszkach za pomocą zakraplacza. Później została odstawiona na mięso z puszek „C”. Zdjęcie sierżanta Rileya zostało rozpowszechnione i opublikowane w ponad 1700 amerykańskich gazetach w 1953 roku, w tym w The New York Times. Po tym, jak sierżant Praytor wrócił do domu, panna Hap została w Korei. Została jednak w dobrych rękach i została maskotką w biurze Oddziału PIO. Sierżant Praytor zobaczył ją jeszcze raz, kiedy wrócił na krótko. Drugim opiekunem panny Hap był kpr. Conrad Fisher z Cicero w stanie Illinois, który miał nadzieję zabrać ją do domu. O tym, czy kpr Fisher był w stanie sprowadzić pannę Hap do domu, sierżant Praytor powiedział: „Lubię myśleć, że to zrobił”. W 2010 roku Praytor napisał: „Miss Hap została odstawiona na mięso z racji żywnościowych i wyrosła na dużą dziewczynkę, która myślała, że ​​jestem jej ojcem. Kiedy opuściłem Koreę, zostawiłem ją pod opieką innego marine. 55, żyła i miała się dobrze. W wieku 83 lat nadal ratuję sieroty. Mam dwa koty, Molly i Maxa. Nigdy nie wychodzą z domu." Codzienna witryna historii źródłowej

Powiązane artykuły